Tuan de Paso

Blog Podróżniczy | Relacje z Autostopowych Wypraw

Menu Close

Category: Kolumbia

Wyprawa do Kolumbii miała miejsce na początku 2016 roku. Odwiedziłem między innymi Cali, Medellín, kolumbijskie wybrzeże, prowincję Santander i Bogotę.

Bogota i Kolumbijskie Andy

W Kolumbijskie Andy trafiłem trochę przypadkiem. Głównym powodem mojej początkowej niechęci były relacje spotkanych po drodze podróżników, którzy twierdzili, że Bogota jest nieciekawa, a tamtejsi mieszkańcy aroganccy. Nieoczekiwaną zmianę w ostatniej chwili spowodował podróżniczy entuzjazm, rozbudzony ponownie na Kolumbijskim Wybrzeżu. Zwiedzając Santa Martę na nowo zapragnąłem odkrywać nowe, nie do końca zbadane zakątki Ameryki Łacińskiej.

Czytaj dalej

Costa Colombiana Słoneczne Wybrzeże Kolumbii

Każdy kraj jest w większym lub mniejszym stopniu zróżnicowany kulturowo w zależności od regionu. Kolumbia była jednym z tych państw, które wręcz zaskakiwało różnorodnością poszczególnych prowincji pod względem klimatu, przyrządzanych potraw, spożywanych alkoholów, czy pomysłów na spędzanie wolnego czasu. Podróżując z dosyć „europejskiego” Medellín prosto na słoneczne wybrzeże różnice te były wymalowane jaskrawymi kredkami na każdym kroku. Costa Colombiana była, ni mniej ni więcej, uosobieniem moich wcześniejszych wyobrażeń na temat Ameryki Łacińskiej.

Czytaj dalej

Nowe Medellín

Droga do Medellín nie była łatwa. Ten 400 kilometrowy odcinek wątpliwej jakości drogi biegnącej przez góry, dżunglę i terytorium dwóch największych karteli narkotykowych świata mogłem pokonać autostopem, lub transportem publicznym. W normalnych okolicznościach najpewniej wybrałbym tę pierwszą opcję, jednak tym razem spieszyłem się na karnawał w Barranquilla.

Czytaj dalej

Kolumbia, bo Krzysztof

Kolumbia zaczęła mnie bardziej interesować dopiero po kilku tygodniach spędzonych w Ameryce Południowej. Możliwe, że mieszkając w Buenos Aires poznałem wielu Kolumbijczyków, z których większość przyjechała tu studiować. Już pierwszego dnia poznałem Marię z Bogoty, która przygarnęła mnie do siebie na czas poszukiwania własnego mieszkania. Względy ekonomiczne nakazywały wymieniać peso Argentyńskie po nieoficjalnym kursie na czarnym rynku (dolar blue). Najpewniejszym brokerem również był Kolumbijczyk. Na przestrzeni kolejnych miesięcy, Kolumbijczycy stanowili znaczną część moich poważniejszych znajomych. I wszyscy byli lekko pokręceni. Momentami wręcz szaleni. Odważnie patrzyli w przyszłość. Zawsze byli duszą towarzystwa, a ich optymizm był szczery i zaraźliwy…

Czytaj dalej