Zrozumiałem wtedy, że tak jak każda wyprawa w głąb czarnego lądu powinna się zaczynać w Sevilli, tak każdą podróż do Ameryki Łacińskiej powinienem był zaczynać  w Lizbonie, która była ostatnim miastem na zachodnim krańcu Europy i ostatnim portem na drodze do Nowego Świata; miastem które jest łącznikiem pomiędzy dwoma kontynentami i pod wieloma względami kawałkiem Nowego Świata na Starym Kontynencie…

Czytaj dalej