Tuan de Paso

Blog Podróżniczy | Relacje z Autostopowych Wypraw

Menu Close

Category: Malezja

Malezja to pierwszy odwiedzony przeze mnie kraj w dalekowschodniej Azji. który prawdopodobnie był najbardziej wielokulturowym i wieloetnicznym zakątkiem kontynentu. Pomimo oficjalnie dominującego Islamu, cztery wielkie religie świata żyły tutaj w harmonii, a powszechna tolerancja i zrozumienie były naturalnym aspektem malezyjskiego życia.

Nikt nie był dyskryminowany, a społeczeństwo wydało mi się pierwszego dnia otwarte: pierwszego dnia zamieniłem słówko ze wszystkimi sprzedawcami i kucharzami z którymi miałem do czynienia. Podczas gdy muzułmanie nie mogli pić alkoholu, chińczykom nikt nigdy nie próbował tego zabronić. Wszyscy trochę żyli trochę w swoich światach, kupując i stołując się w przybytkach ze swojego środowiska, ale wszystkie te światy występowały obok siebie w harmonii.

Różnorodność etniczna poskutkowała nieskończoną różnorodnością gastronomiczną. Przechodząc od ulicy do ulicy już podczas pierwszych spacerów próbowałem kolejnych potraw z różnych zakątków kontynentu. Kuchnia malajska, chińska, indyjska, tajska i fuzje wszystkich powyższych. Jedzenie uliczne było dostępne wszędzie, o każdej porze i przeważnie w nieprzyzwoicie niskiej cenie. Zawsze smakowało wybornie; widać było pasję kucharzy oraz oddanie profesji. Restauracje nie były odpicowane, a stanowiska nie były obklejone marketingowymi sloganami. Były to zwykłe budy, których jedynym celem było zadowolenie klienta serwując dobry posiłek. Nic więcej.

Tułaczka po Azji III: Kuala Lumpur, Malezja

(…) Kuala Lumpur postawione było z impetem i odzwierciedlało wszystkie aspiracje azjatyckiego tygrysa. Petronas Towers nie były jedynymi drapaczami chmur, które absolutnie zdominowałyby miejski krajobraz. W Kuala Lumpur były ich dziesiątki i nadal budowano kolejne, które miały być jeszcze wyższe i jeszcze bardziej imponujące. W Europie zwyczajnie nie było takich miast i nawet stolica Meksyku nie robiła takiego wrażenia. Namacalnie odczułem, że centrum świata przenosiło się powoli do Azji…

Czytaj dalej

Tułaczka po Azji II: Langkawi, Malezja

Langkawi było tropikalną wyspą położoną gdzieś przy granicy z Tajlandią. Ze względu na przyzwoite plaże i fakt bycia jedną, wielką strefą wolnocłową, Langkawi stało się główną destynacją weekendową Malezyjskich turystów oraz przybyszy ze wszystkich stron muzułmańskiego świata. Poza znacząco rozbudowaną infrastrukturą, na wyspie wciąż było jeszcze sporo tradycyjnych malajskich wiosek, gdzie życie było o wiele spokojniejsze, aniżeli przy głównych szlakach turystycznych.  Ludzie na wyspie byli nadzwyczaj przyjaźni, a fuzja kuchni tajsko-malajskiej zasługiwała na uznanie. Dla mnie, najciekawsze była w Langkawi droga przez dżunglę, która prowadziła do położonego nad wiecznie zielonymi wzgórzami, zakrzywionego mostu wiszącego.

Czytaj dalej

Tułaczka po Azji I: Penang, Malezja

Penang wybrałem na pierwszy przystanek podczas mojej wielomiesięcznej tułaczki po Azji z wielu powodów i każdy z nich okazał się słuszny. Niewielkich rozmiarów wyspa była uosobieniem wieloetniczności i wielokulturowości całego Półwyspu Malajskiego. Na jednej ulicy można było zobaczyć kościół Anglikański, chińską Świątynię Smoka, zamaszysty Meczet, i kolorową Hinduską świątynię – w mieście Georgetown od stuleci panowała niczym niewymuszona i powszechna tolerancja.  Różnorodność etniczno-kulturowa poskutkowała nieskończoną bogatą ofertą gastronomiczną, a Penang od parunastu lat konkurował o miano kulinarnej stolicy Azji Południowo-Wschodniej.

Czytaj dalej