Tuan de Paso

Blog Podróżniczy | Relacje z Autostopowych Wypraw

Menu Close

Tag: autostop (page 1 of 2)

Tułaczka po Azji III: Kuala Lumpur, Malezja

(…) Kuala Lumpur postawione było z impetem i odzwierciedlało wszystkie aspiracje azjatyckiego tygrysa. Petronas Towers nie były jedynymi drapaczami chmur, które absolutnie zdominowałyby miejski krajobraz. W Kuala Lumpur były ich dziesiątki i nadal budowano kolejne, które miały być jeszcze wyższe i jeszcze bardziej imponujące. W Europie zwyczajnie nie było takich miast i nawet stolica Meksyku nie robiła takiego wrażenia. Namacalnie odczułem, że centrum świata przenosiło się powoli do Azji…

Czytaj dalej

Tułaczka po Azji II: Langkawi, Malezja

Langkawi było tropikalną wyspą położoną gdzieś przy granicy z Tajlandią. Ze względu na przyzwoite plaże i fakt bycia jedną, wielką strefą wolnocłową, Langkawi stało się główną destynacją weekendową Malezyjskich turystów oraz przybyszy ze wszystkich stron muzułmańskiego świata. Poza znacząco rozbudowaną infrastrukturą, na wyspie wciąż było jeszcze sporo tradycyjnych malajskich wiosek, gdzie życie było o wiele spokojniejsze, aniżeli przy głównych szlakach turystycznych.  Ludzie na wyspie byli nadzwyczaj przyjaźni, a fuzja kuchni tajsko-malajskiej zasługiwała na uznanie. Dla mnie, najciekawsze była w Langkawi droga przez dżunglę, która prowadziła do położonego nad wiecznie zielonymi wzgórzami, zakrzywionego mostu wiszącego.

Czytaj dalej

Tabasco i Veracruz

Tabasco i Veracruz. Dwa podobne do siebie stany położone nad zatoką Meksykańską. Łącznie jakieś tysiąc kilometrów wybrzeża w karaibskim stylu. Podczas gdy Tabasco było spokojne i trochę zapomniane przez świat, to tętniące życiem kulturalnym Veracruz przeżywało swoją drugą młodość i okazało się być najbardziej niedocenianym stanem Republiki.

Czytaj dalej

Chiapas: Południowe Kresy Meksyku

Wielu mówiło, że Chiapas to już nie Meksyk. Była to dziewicza prowincja pełna dzikiej przyrody, akcentów prekolumbijskiej kultury i etnicznych tradycji. Na obszarze kontrolowanym przez socjalistyczny ruch Movimiento Zapatista, jak i w niektórych bardziej konserwatywnych społecznościach, federalne prawo nie było już egzekwowane, a sądy naznaczone były plemiennymi zwyczajami przeszłości. Południowe rubieże Meksyku były praktycznie w całości pokryte wspaniałą, wiecznie zieloną dżunglą, a gdzieś na samym krańcu Republiki żyło jeszcze ostatnie wolne i nieskażone globalizacją plemię Lacandones.

Czytaj dalej

Oaxaca II: Prowincja Utopia

Niedostępne góry Sierra Madre del Sur oraz tropikalne zakamarki wybrzeża stanu Oaxaca skrywały miejsca niezwykłe. Zachody słońca w San José del Pacífico na tle pofalowanych pasm górskich, które spokojnie opadały aż do Oceanu były prawdopodobnie najlepszym widokiem ostatnich lat. Naznaczona mistycznymi doświadczeniami oraz radosną, psychodeliczną kulturą Oaxaca momentami przypominała naturalnie powstałą utopię, gdzie życie leniwie płynęło w pełnej harmonii z kosmosem. Piękno przyrody, życzliwie otwarci ludzie oraz swoisty mikroklimat sprawiały, że w mikroświecie powstałym na prowincji Oaxaca oddychało się zupełnie innym powietrzem.

Czytaj dalej

Huachicoleros, Puebla

Krótki wpis z samego początku większej wyprawy do najbardziej odległych i najdzikszych zakątków południowych rubieży Republiki. Odwiedzona przez mnie Puebla miała okazać się najspokojniejszą i najbardziej europejską z wielkich, meksykańskich aglomeracji. Sielankowa atmosfera panująca w mieście znalazła odzwierciedlenie w tekście. Niemniej jednak, najciekawszym kąskiem jest tutaj druga część relacji, w której opisałem moje karkołomne i nieświadome łapanie stopa w najniebezpieczniejszym regionie Meksyku, gdzie każdy z przejeżdżających kierowców miał w oczach strach człowieka walczącego o przetrwanie.

Czytaj dalej

Guadalajara z widokiem na Pacyfik

(…) wszystkie te miejsca łączył Pacyfik, uniwersalna mentalność i kultura latynoskich ludzi wybrzeża, która była ponad różnicami narodowymi. Charakter mieszkańców i rytm życia nad Oceanem był zawsze taki sam. Miejsca te zawsze zachwycały swoim wolno płynącym czasem, widokami i orzeźwiającą, morską bryzą. Zawsze też będą przyciągać ludzi, zawsze będą takie same…

Czytaj dalej

Zacatecas i Przedsmak Północy

Gdzieś podczas wyczekiwanego od dawna obiadu przy polnej drodze  na Zacatecas zaszczepił we mnie nigdy niezrealizowany pomysł udania się jeszcze dalej na północ, na pełną skorpionów, kowbojów i narcos pustynię kraju, aż do Tijuany i dziewiczych plaż Dolnej Kalifornii. Pomimo, że północ uważałem do tej pory za typowy region no-go, to podczas tej wyprawy zacząłem się przekonywać, że pewnego dnia powinienem to zrobić: powinienem przejechać stopem od Ushuaia w Argentynie aż do Alaski, pokonać całą drogę Panamericana i przedrzeć się z południowego ekstremum planety, aż na samą północ, a potem najlepiej jeszcze w zimę pieszo przejść cieśninę Beringa i wrócić stopem przez Syberię, aż do Europy…

Czytaj dalej

Kulturalne Guanajuato

(…) Guanajuato było oryginalną wylęgarnią meksykańskiej kreatywności i prawdopodobnie ostatnim prawdziwym i autentycznym bastionem alternatywnej sztuki w zglobalizowanym świecie ujednoliconej, mętnej sztuki i życia na pokaz …

Czytaj dalej

Droga Lizbona Afryka

Zrozumiałem wtedy, że tak jak każda wyprawa w głąb czarnego lądu powinna się zaczynać w Sevilli, tak każdą podróż do Ameryki Łacińskiej powinienem był zaczynać  w Lizbonie, która była ostatnim miastem na zachodnim krańcu Europy i ostatnim portem na drodze do Nowego Świata; miastem które jest łącznikiem pomiędzy dwoma kontynentami i pod wieloma względami kawałkiem Nowego Świata na Starym Kontynencie…

Czytaj dalej