Wielu mówiło, że Chiapas to już nie Meksyk. Była to dziewicza prowincja pełna dzikiej przyrody, akcentów prekolumbijskiej kultury i etnicznych tradycji. Na obszarze kontrolowanym przez socjalistyczny ruch Movimiento Zapatista, jak i w niektórych bardziej konserwatywnych społecznościach, federalne prawo nie było już egzekwowane, a sądy naznaczone były plemiennymi zwyczajami przeszłości. Południowe rubieże Meksyku były praktycznie w całości pokryte wspaniałą, wiecznie zieloną dżunglą, a gdzieś na samym krańcu Republiki żyło jeszcze ostatnie wolne i nieskażone globalizacją plemię Lacandones.

Czytaj dalej