Penang wybrałem na pierwszy przystanek podczas mojej wielomiesięcznej tułaczki po Azji z wielu powodów i każdy z nich okazał się słuszny. Niewielkich rozmiarów wyspa była uosobieniem wieloetniczności i wielokulturowości całego Półwyspu Malajskiego. Na jednej ulicy można było zobaczyć kościół Anglikański, chińską Świątynię Smoka, zamaszysty Meczet, i kolorową Hinduską świątynię – w mieście Georgetown od stuleci panowała niczym niewymuszona i powszechna tolerancja.  Różnorodność etniczno-kulturowa poskutkowała nieskończoną bogatą ofertą gastronomiczną, a Penang od parunastu lat konkurował o miano kulinarnej stolicy Azji Południowo-Wschodniej.

Czytaj dalej