Krótki wpis z samego początku większej wyprawy do najbardziej odległych i najdzikszych zakątków południowych rubieży Republiki. Odwiedzona przez mnie Puebla miała okazać się najspokojniejszą i najbardziej europejską z wielkich, meksykańskich aglomeracji. Sielankowa atmosfera panująca w mieście znalazła odzwierciedlenie w tekście. Niemniej jednak, najciekawszym kąskiem jest tutaj druga część relacji, w której opisałem moje karkołomne i nieświadome łapanie stopa w najniebezpieczniejszym regionie Meksyku, gdzie każdy z przejeżdżających kierowców miał w oczach strach człowieka walczącego o przetrwanie.

Czytaj dalej